California Love

   Wróciłam z wakacji ze słonecznej Kalifornii. Szczęśliwa, że dużo zobaczyłam, nieszczęśliwa, że wszystko co dobre tak krótko trwa. Przywiozłam ze sobą dużo  wrażeń, optymizmu i pozytywnej energii. Jestem zaskoczona ile mam w sobie siły do działania na najbliższy czas!! Choć muszę przyznać, że po takiej dawce słońca zderzenie z otaczającą mnie aurą jest trudne. Oderwana od rzeczywistości, swoje myśli nieustannie przenoszę tam, a tu trzeba wziąć się w garść i wrócić do codzienności.

   Odwiedziłam cztery miasta San Francisco, Los Angeles, San Diego i Las Vegas. Każde zupełnie inne, o odmiennym krajobrazie, charakterze i rytmie. Co do każdego z nich miałam jakieś wyobrażenia dzięki filmom i serialom. San Francisco uważane za jedno z najpiękniejszych miast świata trochę mnie rozczarowało. Znajomi, którzy tam byli, roztaczali nad nim totalny zachwyt, mnie urzekła gama kolorów oraz eklektycznego połączenia nowoczesności z historią. Jednak ogromne tłumy turystów, zmienne warunki atmosferyczne, występujący specyficzny mikroklimat sprawiły, że odczuwałam małe zmęczenie.

   Los Angeles zachwyciło mnie bogactwem luksusowych rezydencji, co przerosło moje wyobrażenie. Przejeżdżanie po okolicach Hollywood Hills, Bel Air, Beverly Hills otworzyło mi oczy na luksus, jakiego wcześniej nie widziałam. Doskonałym doświadczeniem było również zwiedzanie studia filmowego Warner Bros, gdzie od wewnątrz poznałam kulisy powstawania filmów i seriali, zobaczyłam plany filmowe ulubionych seriali i dotarłam do moich ukochanych Przyjaciół, czyli kawiarenki Central Perk:):):) Z drugiej strony, zderzenie obrazu biznesowego Downtown z wysokimi drapaczami chmur wraz z pobliskimi ulicami, zamieszkałymi licznie przez bezdomnych, było szokującym, zapadającym w pamięci doświadczeniem.

   San Diego, miasto, które skradło mi serce. Zakochałam się od pierwszego wejrzenia. W San Diego podobało mi się dosłownie wszystko, charakter miasta, położenie, krajobraz, okoliczne rozrywki, mieszkańcy, nowoczesność i historia oraz obraz codziennego życia mieszkańców, nie bogatych sław Hollywood, ale normalnych, amerykańskich rodzin. Mogłabym tam zostać na zawsze:) Dla mnie to moje idealne miejsce do życia, które nie męczy tak jak Los Angeles.

   Las Vegas, miasto rozrywki, hazardu, zabawy, kolorowych neonów. Zaskoczyło mnie bijącą, pozytywną energią, tym, że pośród tłumów byli radośni ludzie w każdym wieku, którzy przyjechali po prostu na kilka dni żeby oderwać się od codzienności i pobawić się, niekoniecznie zatracając się, poddając się używkom i temu, co niebezpieczne. Spodobały mi się również tematyczne hotele, stylizowane na Paryż, Pałac Cezara, Nowy Jork, Hollywood, czy Monte Carlo, które wyglądały jak małe miasteczka, gdzie można było znaleźć dosłownie wszystko i przenieść się do zaskakującej, kolorowej przestrzeni.

   Czy to były wakacje życia? Nie wiem, jestem niespokojnym duchem, który cieszy się z tego, co udało mu się przeżyć, ale nie może usiedzieć w miejscu i cały czas ma ochotę na więcej. Byłam już w różnych miejscach na świecie, jednak przyznaję, że najbardziej kocham Europę, za jej różnorodność, Morze Śródziemne oraz ducha tradycji. Jednak przenoszenie się do zupełnie innej przestrzeni, tak jak Kalifornii, sprawia, że otwierają się oczy, przynajmniej ja inaczej patrzę na siebie i swoje życie w konkretnym miejscu na świecie. Kalifornia to nie tylko piękno i blask, ma również swoje cienie. Jednak tamtejszy świat ma w sobie coś co wciąga, dla mnie jest to amerykański optymizm, radość oraz pozytywne nastawienie do życia. Wszystko to sprawia, że naprawdę chciałoby się tam móc przebywać dłużej.

   Zapraszam do śledzenia w najbliższych tygodniach mojego bloga, gdzie mam nadzieję, że czas i siła pozwoli mi na to, żeby spisać swoje wrażenia i emocje, które towarzyszyły mi w trakcie podróży.

Pozdrawiam i wspaniałej końcówki wakacji życzę!!

IMG_3865.JPGSan Francisco

IMG_3928.JPGSan Francisco

IMG_3559San Francisco

IMG_4056.JPGLos Angeles

IMG_4042.JPGLos Angeles

IMG_4634.JPGSan Diego

IMG_4358.JPGSan Diego

IMG_4471.JPGSan Diego

IMG_4724.JPGLas Vegas

Zdjęcia oznaczone moim logo zostały wykonane przeze mnie i wraz z publikowanymi przeze mnie tekstami są chronione prawami autorskimi.

Advertisements

12 thoughts on “California Love

    1. Galeria sław jest dokładnie taka, jak mówią o niej wszyscy, czyli jest tam brudno, kiczowato i dość brzydko. Spragnionym celebryckiego świata polecam bardziej przejażdżkę po wzgórzach Hollywood, gdzie można natknąć na domy gwiazd i to jest coś co robi ogromne wrażenie. Przerosło totalnie moje wyobrażenia:) Pozdrawiam:)

      Lubię

  1. Pomału dojrzewa we mnie chęć odwiedzenia Stanów. Kiedyś ten kraj, znany nam tak dobrze z filmów, wydawał mi się całkowicie nieciekawy. Teraz, coraz częściej widzę, że może mnie zaskoczyć i to pozytywnie. Jestem pierwszy raz na Twoim blogu, ale chyba wrócę zobaczyć kolejny wpis o USA. Mam nadzieję, że znajdę kilka praktycznych rad i parę zachęt 🙂

    Lubię

  2. Obiecałam sobie wycieczkę do USA za dwa lata. Wówczas na 100% pojadę do San Francisco. Mam nadzieję, że mimo wszystko znajdę tam to, o czym marzę 😉 serio, tak dużo turystów?

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s