W domu Audrey Hepburn

   Mimo że jestem wielkim miłośnikiem kina, to nie znam specjalnie ról Audrey Hepburn. Dopiero niedawno obejrzałam Śniadanie u Tiffanego. Muszę przyznać, że w roli Holly Golightly jest bardzo urocza i zapada w pamięć, choć nie jest to do końca moje kino. Na pewno na świecie da się zauważyć kult Audrey Hepburn, co przejawia się choćby w tym, że w wielu domach jej osoba gości w postaci grafiki, ukazującej kultowe sceny z filmów z jej udziałem.

   Pamiętam, że kiedyś przeczytałam biografię Audrey Hepburn. Często sięgam po biografie silnych, zdolnych kobiet, które osiągnęły sukces w różnych dziedzinach. Nie mogę sobie przypomnieć jej tytułu oraz autora. Niedawno postanowiłam sięgnąć po kolejną biografię aktorki, choć powiedziałabym, że są to raczej wspomnienia syna o matce, spisane przez jej młodszego syna Lucę Dotti pt: „Audrey w domu”. Tym, co najbardziej mnie oczarowało, to nie zachwyt nad jej urodą, talentem, dokonaniami i światowym życiem, lecz przybliżenie Audrey jako osoby niezwykle dobrej, charyzmatycznej, o pięknym wnętrzu, która była nie tylko gwiazdą uwielbianą przez cały świat, ale przede wszystkim była zwykłym człowiekiem. Aktorka z umiłowaniem podchodziła do rytuałów codziennego życia, choćby takich jak poranna kawa z tostem i ulubioną konfiturą z wiśni.

   Luca Dotti przyznaje, że Audrey Hepburn była wielką gwiazdą, ikoną, inspiracją, wzorem do naśladowania, choć przede wszystkim ukazuje ją jako wspaniałą matkę, żonę, partnerkę i oddaną przyjaciółkę. Audrey, mimo, że była gwiazdą Hollywood, nie chciała być postrzegana jako gwiazda. Aktorstwo i sukcesy miały oczywiście swoje znaczenia, ale dla osoby tak niezwykle wrażliwej i naznaczonej przez wojnę, ważniejszy był zwykły rytm życia. Całe życie żyła jak Europejka, której daleko było do zepsutego świata blichtru, luksusów i sławy. Podkreślała, że największe szczęście przynosi jej dom, przyjaciele, psy, rodzinny spokój z dala od blasku fleszy.

   Audrey miała do siebie dystans, dzięki temu była szczęśliwa, potrafiła cieszyć się codziennością, gotowaniem dla rodziny, przyjaciół, pielęgnowaniem ogrodu w swoim prywatnym raju na ziemi, który odnalazła w szwajcarskiej posiadłości La Paisible. Była niezwykle pracowita i skromna. Uwielbiała spaghetti al pomodoro, które zamawiała nawet w wykwintnej restauracji,  a w czasie podróży woziła ze sobą makaron w walizce. Z tej książki bije prawda i ciepło. To w jaki sposób syn wspomina swoją matkę jest niezwykle szczere i prawdziwe.

   Z książki możemy się dowiedzieć, jakie były ulubione potrawy Audrey Hepburn. Jej popisowym daniem było czekoladowe ciasto, które przygotowywała na przyjazd syna i inne szczególne okazje. Najważniejszym miejscem w domu była kuchnia, ale również ogród, gdzie znajdowały się drzewa owocowe, warzywa i kwiaty. Rosły tam jabłka i gruszki, z których przygotowywano dżemy, soki i sosy do pieczeni. Ze szczególną troską dbała jednak o kwiaty, które po porannym spacerze przynosiła w koszach do domu. W jej rodzinnym kraju Holandii nazwano imieniem Audrey Hepburm dwa kwiaty: tulipana i różę, co jak przyznała było: „najbardziej romantyczną rzeczą, jaka może nas spotkać”. Te wszystkie rzeczy były jej sekretnym przepisem na szczęście i afirmację życia. Prywatna, codzienna przestrzeń o powtarzającym się rytmie dawała jej poczucie bezpieczeństwa i spełnienie.

IMG_2186

IMG_2167.JPG

IMG_2170.JPG

IMG_2181.JPG

IMG_2199.JPG

Zdjęcia oznaczone moim logo zostały wykonane przeze mnie i wraz z publikowanymi przeze mnie tekstami są chronione prawami autorskimi.
 
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s